Sobota wieczór była dziwna,nie spotykana..
Nigdy nie powiedziałabym,że weźmie mnie ochota na picie..
Drugi z Wojtków zaprosił nas do salonu gdzie znajdowali się już wszyscy mieszkańcy + 3 dodatkowe osobniki (Beata,jej córka Viktoria szalona 15l, i Czesław )co przyczyniło się do imponującej liczby 10 osób.
Nim zdążyłam zasiąść do stołu ledwie zdążyłam zrobić sobie drinka.. Warto byłoby dodać,że właśnie od Czesława dostałam kieliszek.Już zmuszona byłam wstać i się z nim ściskać ,nie wiedząc w sumie z jakiej okazji <przyszło nam ,życzyć sobie wszelako wszystkiego dobrego> po czym leciał na jakąś imprę z kwiatami w ręce.Nie potrafię do teraz określić czy wszyscy sobie żartowali,że leciał się zaręczyć,czy po prostu wybył na urodzinki..
W ten sposób załapałam,nową tradycję picia alkoholu z jednego kieliszka(wyglądającego jak puchar od piwa tyle,że w wersji mini).Każdy,każdemu polewał ile uważał za słuszne.I była ustalona kolejka według której szedł kieliszek tz.po kole.
Nie ukrywam,że chciałam pokazać,że jestem silna :P
Mami zakończyła podajże na 2 kielonkach,gdzie ja początkowo bardzo męczyłam drinka,później szło już z górki i piłam prosto z kielonka i popijałam soczkiem bądź herbatką z malinami;)
Tym samym wytrzymałam do 6 rana z Wojtkiem namber 2 i mym tatinkiem.Wojtek ubzdurał sobie,że będzie ze mną spał na 2 połączonych ala fotelach heh "bo nie ma to jak wtulić,się w cycucha"-Nie ukrywam,że początkowo chciałam się z nim położyć,bo wiedziałam,że nic mi nie grozi a rodzice mogli by spędzić noc normalnie razem w pokoju beze mnie.Ale tata szczę-tnie mnie pilnował i powróciłam do siebie.A Wojciech i tak dziś w niedzielę wyruszał w lot w stronę podajże Rzeszowa (jego domu i rodziny).
Alkohol trochę pomieszaliśmy<smirnoff,piwo, whisky, żubrówka,żołądkowa miętowa i gin Lubuski > nie powiem,bałam się że dzisiejszy dzień będzie dużo cięższy ale nie ma to jak człowiek się wyśpi,po dniu pełnym wrażeń.Chamsko dyskutowałam z młodym Wojtkiem o psychologi i nie tylko..Nie powiem,że gadkę miał zajebistą po 1,5 tygodniu -stwierdził,że wie jaka jestem.Ciul,że praktycznie w ogóle ze mną wcześniej nie rozmawiał..Na moje pasuje do niego pewien cytat "Nie jesteś Bogiem uświadom to sobie nie ma krzty boskości w tobie ..."
Po za tym nie wiem jak ktoś może twierdzić,że czymś się interesuje,nie znając chodź jednego tytułu książki z jakiej zdobył rzekomo tamtejszą wiedzę by dowieść chodź po części,że wie coś na dany temat.
Wszyscy ewidentnie się wkurzyli jego stwierdzeniem,że Iwonka jest najinteligentniejsza tylko dlatego bo ładnie mówi(tz.nie mówi dosłownie tego o czym myśli) i skończyła studia..- heh to teraz ludzie bez studiów to banda kretynów z nim na czele-sorry on czuje się i tak ponad bo 2 lata próbował na pewnym z kierunku..
Nie potrafi zachowywać się w śród starszych,i w cale się nie dziwię,że Robert ma tyle pretensji do niego o jego styl bycia..
Jednym słowem nie jest człowiekiem obiektywnym i twierdzi,że to co powie to święte i niepowtarzalne.W trakcie picia gdzie wszyscy mieli rumieńce,on był cały blady..Wszyscy,aż się zmartwili.A on zadowolony z życia mówi,że paluszki to jego pierwszy posiłek..Nie licząc wcześniej wypitego alko..Chłopak ze swą osobowością będzie miał tu ciężko..
TO dowód na to jak młody polak potrafi się stoczyć na wyspach,gdy o siebie nie dba i liczy się dla niego wyłącznie alkohol..I nie wiem czym chciał się popisać mówiąc,że od wylotu od mamusi schudnął tu jakieś 15kg..
Dla mnie ktoś taki jest zerem,zresztą nie tylko ja tak twierdzę a całe tamtejsze towarzystwo ..

