Ostatnio mało dzieje się na mą korzyść.
W pracy nie było mnie od czwartku gdyż wziełam sobie urlopik dwudniowy na regeneracje mojej biednej i obolałej stopy.
Po miesiącu regularnej siłowni i chodzącej pracy stopa przeciążyła się i bolała przy chodzeniu. Bez bicia mogę się przyznać,że winne temu było również obuwie bo gdy poprzednie buty mi pękły to nie mogłam jak na złość znaleźć takich co bym się w nich zakochała od pierwszego wejrzenia,a gdy taka sytuacja nie nastanie to plan kupna butów schodzi na chwile późniejszą..
Tak więc od wtorku do środy wyglądałam jak skaranie boskie w tej pracy nie marząc nawet o nadgodzinach.
Czwartek- dzień ojca
W czwartek po całym dniu leżenia(gdyż siłownie sobie odpuściłam od środy do piątku)było już troszkę lepiej.Wyjechaliśmy z tatą na polowanie i udało mi się znaleźć fajne butki Pumy.A z okazji dnia ojca zaprosiłam tatę na
Milk Shake z sosem o smaku owoców tropikalnych i cheeseburger`a.
Piątek - 22 rocznica ślubu moich rodziców
Odbyła się rocznica ślubu moich rodziców a więc byłam zobowiązana do pomocy Tacie w niespodziance dla mamy.
Wstałam o 7 rano zjadłam i przygotowałam ciasto Krówkę :) Poszłam po zakupy potrzebne do obiadu oraz zakupiłam bombonierkę pięknie zapakowaną w papier czerwony w serduszka i kupiłam dość duzy bukiet kwiatów.
Powróciłam do domu kończąc krówkę tzn.polewając ją polewą i sypiąc migdały.
I zabrałam się za obiad wprawdzie nic specjalnego bo zwykłe dewolaje z ziemniakami i sosem ale kto by się nie ucieszył gdyby po powrocie z pracy na stole ujrzał ciepły obiad :).
Zdążyłam ze wszystkim na styk w sumie dzięki Pawłowi bo późno wstał a mieliśmy rozmawiać na skype o 12 a wyrobiłam się po 15 zresztą jak i on..
Rodzice byli zadowoleni a nawet mama a u niej ciężko dojrzeć jakąkolwiek wdzięczność.
Pstrykam im zdjęcie z tej okazji które i tu wrzucę(mimo ,że słabej jakości bo akurat słońce nie korzystnie mi świeciło w jadalni :/).
A kwiaty i bombonierę schowałam do siebie do pokoju,żeby tata zrobił mamie większą niespodziankę tak fajnie nagle jej je wręczył.

Sobota i niedziela- to wyłącznie radość z coraz bardziej słonecznej pogody i powrót na basen i siłownie :) chyba już za tym tęskniłam..
I w końcu czuje się wypoczęta a jeszcze 10 dni urlopu przede mną :) których mam nadzieje,że nie nie wykorzystam.. aczkolwiek zobaczymy co los przyniesie.

