Może zacznę od tego ,że wygrałam bilety wstępu dla moich rodziców na kabaret Ani Mru Mru w Londynie który odbędzie się jutro o 20..
Moja mama oczywiście nie doceniła moich starań i stwierdziła,że nie chce iść więc to ja będę towarzyszyć tacie i odstresuje się troszkę w ostatnią moją noc tutaj.
Wczoraj był mój ostatni dzień w pracy i powiem Wam ,że troszkę mi szkoda bo to tak szybko zleciało a gdy wszyscy zaczęliśmy się żegnać przez te ostatnie 10 minut pracy i przytulać do tego. Zaczęli mówić nam,że byliśmy dobrymi pracownikami,że świetnie się z nami pracowało itd to było nadzwyczaj miłe( ze strony stałych pracowników no i naszego majstra z góry).
A dziś odbyły się jedne z ostatnich zakupów:) i wielkie pakowanko a jutro sprzątanie pokoju wieczorem kabaret no i w poniedziałek o Waszej 10 wyjeżdżam a o 14 z minutami wylatuje :)
Mam nadzieje że lot będzie wysoki ;)

