Wszystko zaczęło się od tego,że Paweł dostał ofertę pracy w zawodzie..
Oczywiście rozmowę kwalifikacyjną przeszedł a mnie samą dość późno o tym poinformował..
Było minęło, ale uszczypliwości mu nie brakowało na tekst widzę ,że moje trzymanie kciuków na coś w końcu się zdało odpowiedział "zależy gdzie je trzymałaś"- popłynął po mnie dość chamsko co dość rzadko moge po nim odczuć ..
Tylko z czym ja tu wyskakuje przy osobie pewnej co do swoich możliwości..
Żadna w tym moja zasługa po za tym nawet nie w tym celu to powiedziałam a wyszło jak zawsze..
Od tamtej chwili rozmowy się trochę ociepliły..
Bynajmniej jakoś milej się gawędzi zaczyna przeszkadzać mu moje milczenie wyrażając to Ciągłym "coś Ty tak ucichła ?"
Może nadejdzie czas w którym uda mi się na niego otworzyć a może i nie bo mimo,że tej znajomości towarzyszy już jakiś tam staż skajpowo-gadulcowy to i tak widzę już sporo jego wad. Nie wątpię ,że mi ich nie brakuje ale człowiek to istota samolubna i chce dla siebie jak najlepiej. Tym samym chcąc dawać dobro muszę być pewna ,że i mnie nim obdarują..
Po za tym więcej nauczek nie chce.A wszelkie poprawki kiedyś będzie trzeba wcielić w życie..
Parę dni temu było dość śmiesznie.
Gdy rozmawialiśmy w najlepsze przez kamerkę wszedł jego tata po słoiki z zaprawami a gdy paweł po nie zszedł jego ojciec troszkę sobie ze mną porozmawiał a to o pogodzie,a to co w Bydgoszczy słychać,no i że zaprasza na Mazury bo zapraw mają pełno nawet z przed 7 lat i nie ma kto tego jeść ..
Heh zabrzmiało to troszkę jakbym głodowała bądź nie potrafiła sama sobie czegoś takiego przyrządzić więc poinformowałam go że sama w zeszłym roku zaprawiałam wiele słoików z rozmaitościami..Miły człowiek :)
Po jakimś czasie na sekundę weszła jego mama i rzuciła szybko dobry wieczór więc odpowiedziałam tym samym.
Zaśmiałam się do Pawła ,że jeszcze nie miałam okazji w ten sposób poznać czyichś rodziców. A on się śmiał ,że jak randki odbywają się wirtualnie to i rodziców musiałam tak poznać i że pierwsze mosty zostały już spalone :)..
No i dopytuje się dość często kiedy go odwiedzę a ja co??
Nie wiem jak się zabrać w czym się zabrać i gdzie nocować ,a przede wszystkim kiedy tam dotrzeć skoro on już pracuje( weekend)?
Cały czas nie klei mi się wizja nocowania u niego w domu nie pewnie bym się czuła będąc w domu osoby którą widziałam tylko raz na żywo..
Zwykła ostrożność i zapobiegawczość..
SEN...
Sen - to rozplątywanie w zupełnej ciemności tego, co zostało poplątane w pełnym świetle.
Władysław Grzeszczyk
Zresztą przez to,że nie potrafię ułożyć tego wszystkiego w łepku śnią mi się już dziwne sny w których czeka mnie wspólny obiad z jego rodziną a jego babcie wyglądają jak wróżki bądź czarownice a później noc blisko jego łóżka gdzie oznajmuje mi jak bardzo się cieszy,że mnie widzi i powtarza ze trzy razy jak mnie kocha dając mi buziaki..
Miło,że to tylko był sen:)
Koszmary niosą ostrzeżenie: "Nie idź dalej tą drogą! Możesz wyraźnie zobaczyć, dokąd ona bez wątpienia prowadzi..."
Jeremy Taylor (1613 - 1667)

