Pamiętam pierwszy sen przy nim .. Był strasznie nie spokojny,ciężko było mi w ogóle zasnąć delikatnie obserwowałam jego spokojny sen..
Z dnia nadzień było coraz lepiej. Moje sny zaczęły zanikać szczególnie te złe ale również te neutralne bywają rzadko :).
Śpię jak aniołek błogo i spokojnie...
Od czasu gdy mieszkamy razem mam tak dobrze ,że gdy wracam z nocek wchodzę do rozgrzanego łóżeczka i szybko się rozgrzewam przy nim. Gdy sił brakuje bym skutecznie go rozbudziła to ucałuje go czule w usteczka i delikatnie po ciałku i przytulam się jak najbliżej mogę .A wtedy pochłania mnie ten cudowny spokojny sen.To takie cudowne uczucie gdy ma się kogoś kogo się bezwzględnie kocha..
Co do snów odkryłam ciekawą zależność gdy śnie to często dzieje się coś nie zbyt dobrego..
Dziś to ja czekam na Skarbka i grzeje łóżeczko no może nie do końca bo troszkę też porządkuje i szykuje mu jedzonko..
Ciężko jest pogodzić pracę 6 dni w tygodniu i to jeszcze na nockach ze wszystkimi obowiązkami . W sumie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i on i ja pracujemy nocami .. Więc chociaż nie przeszkadzamy sobie w spaniu ;) no chyba ,że niekiedy ale to już inna bajka z konkretnymi miłymi i radosnymi celami ;)
A to takie zdjęcie z wypadu do Ostromecka więcej zdjęć postaram się wstawić na foto bloga link z boku na stronie :)

Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni,i tygodni smutku i rozczarowań.— Paulo CoelhoNa brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam
Dojrzałam do miłości i oddania pod każdym względem.
Czuje się szczęśliwa mimo,że nie zawsze jest tak jak bym tego chciała..
Pomimo to wiem i czuję ,że jestem we właściwym miejscu i z właściwą osoba przy boku. Nic tak nie łączy ludzi jak wspólne mieszkanie poznanie wszystkich swoich wad i zalet..
Jestem prze szczęśliwa ,że trafiłam na Ciebie ,że jesteś tak cudowną i wyrozumiałą osobą .Która gdy coś zmierza w złym kierunku natychmiast to wyjaśnia. Zawsze marzyłam by w moim związku wystarczyła rozmowa , byśmy oboje nie musieli się kłócić. A prośby zamieniały się w czyny a nigdy inaczej.
Bo dwoje dorosłych ludzi powinno uczyć się na błędach i robić wszystko by było dobrze..
Wiem ,że przy Tobie będę szczęśliwa,kochana i uśmiechnięta..
Bo moje łzy są i będą tylko łzami szczęścia..
Nawet z maleństwa byłabym szczęśliwa mimo ,że go nie planuje!
Wiem ,że jesteś tym jedynym i mam nadzieje,iż tak pozostanie..
Nie chcę już pamiętać tego co było parę lat temu tych wszystkich cierpień i łez może nareszcie należy mi się troszkę szczęścia ?? A może w miłości chociaż ono nie odejdzie?
Czekaj na właściwy moment, na tego mężczyznę, któy sprawi, że twoje życie upije się miłością.— Janusz Leon Wiśniewski
Nie zepsuje tego co mam TYLKO,że do Tanga trzeba dwojga tak samo jak do miłości...
Przed wyjazdem siostry w czwartek zakładaliśmy skrzynkę zabezpieczającą prąd. Nie chcieliśmy by "rodzina z góry " po raz kolejny odłączała nam prąd. (Bo wszystko wszystkim ale to oni nie płacą nam za wodę i szambo . Gdy odłączyliśmy im wodę to oni w odwecie powiedzieli ,że nie będziemy mieć prądu a problem jest taki ,że nasza skrzynka znajduje się koło ich drzwi..)- Ta sytuacja miała miejsce parę tygodni wcześniej.. Pojechaliśmy wtedy z M na posterunek policji ale jakoś nikt nie chciał dać nam możliwości porozmawiania z kimś co się na tym zna.. A gdy wychodziliśmy z domu Grzechu wybiegł za nami obrażając przy tym mojego bogu winnego M..
Dobrze,że nam się śpieszyło bo kto wie co by się działo na tej ulicy ..
Powracając do czwartku to zainteresowali się gdy znajomy mego taty zaczął zakładać zabezpieczenie. Najpierw wyszedł Grzechu jęcząc coś pod nosem . To się go wprost zapytałam czy mało mu to mogę go też zacząć nagrywać jak to moja siostra zrobiła gdy jej groził bo nie zamknęła bramki za sobą. Jak mu się agresor włączył to nie patrzał obrażał mnie od grubych i bóg wie jeszcze jakich . Do tego próbowali zrzucić mnie ze schodów bo twierdzili ,że nie mam prawa tam chodzić bo to ich posiadłość. Oni są tak obłudni i myślą ,że ja nie wiem że nie ma podzielności gruntu . Że wszystko jest "wspólne podzielone na słowo ".. Straszyli mnie ,że zadzwonią do energetyki bo nie mam prawa zakładać zabezpieczenia kretyni jakich mało..
( Boją się po prostu ,że nic nie zrobią jak my im odłączymy wodę ).
Ja im nie podaruje tego stary Wacek tak mnie mocno pchał ,że aż mam siniaki dzięki,którym mogłam iść na obdukcje teraz tylko marze by jutro wyniki były po mojej myśli czyli z uszczerbkiem ciała powyżej 7 dni to może coś uda mi się jeszcze zdziałać na nich..Na policji też złożyłam notatkę uprzedziłam ,że obdukcja jest robiona i że czekam na wyniki . Mam prywatny numer do dzielnicowego który dalej ma toczyć tą sprawę .. Grzechu też próbował coś mi zrobić chwycił mnie za ubranie na wysokości klatki piersiowej i potrząsnął ale w porę pojawił się tam mój M i mi pomógł..
Aczkolwiek może trochę ,żałuje że nie spadłam ze schodów wtedy by na pewno za to odpowiedzieli.
Moim dowodem jest obdukcja i nagrania głosu i krzyków w moim kierunku ..
Szkoda ,że nie wiecie z kim zadzieracie .. a może i dobrze !!! ;)
Z moim M jest niesamowicie dobrze dogadujemy się miło spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Nie spodziewałam się ,że kiedyś z kimś będzie dobrze. Nie żałuje niczego, dba o mnie a ja o niego ;) .
Zdrowie mnie tylko skutecznie dobija: najpierw małe przeziębienie, katar, odkrycie niedoczynności tarczycy,osłabienie a teraz co ostre zapalenie ucha środkowego.. I nie ma co brać wolnego i leczyć się w domu niestety płacą mi za dni przepracowane a za coś trzeba się utrzymać.
Od czasu do czasu boli mnie ząb zresztą nie tylko mnie..
Czy byłoby za pięknie gdyby zdrowie choć troszkę sprzyjało??
Ps. Z maturą nici nie dam rady czasowo z angielskim i zapanować z tymi wszystkimi chorobami :( Bądźmy szczerzy rzadko udaje mi się spełnić własne oczekiwania jestem do niczego
W sobotę wstało się późno bo to po nocce i trzeba było odespać. Były zakupy a w planach powstawał pomysł wspólnego procentowania ja z naszymi chłopakami i z siostrzyczką. Wykonałam telefon aż ona akceptowała tylko wódkę i jakoś nie przekonywała mnie swoimi chęciami tak więc kupiliśmy tylko trzy piwa w tym jedno karmi dla mnie :P..
Co się okazało Mała wpadła do nas ze swoją połową flaszki i tak sobie rozlewaliśmy potem wybrali się po jeszcze jedną flaszeczkę .Miała okazję poznać Mariusza ,co więcej wzięła mnie na bok i zaczęła się przejmować. Wszelkie jej emocje i uczucia wylały się na mnie pod wpływem alkoholu.. Teraz już wiem jaka jest skryta emocjonalnie..Nigdy nie słyszałam by tak się o mnie martwiła,żeby miała wyrzuty sumienia ,że wcześniej nie interesowała się tym jak mi jest w związku. Boli ją ,że troszkę przez brak jej reakcji ja męczyłam się w związku bez przyszłości.. Że tamten wywiózł naszego kota, że nawet psa potrafił w okrutny sposób wyrzucić z pokoju.. A ona była tylko zainteresowana swoim związkiem..i nie widziała co dzieje się w około . Że cierpiałam i nie potrafiłam sobie z tym poradzić . Widocznie ta cała sytuacja z policją dała jej do myślenia . Od serca zapytała się jak jest mi z Mariuszem czy wszystko jest ok i czy jestem jego pewna . Życzyła szczęścia i pozwoliła mu z nami zamieszkać i dokładać się do rachunków. Właśnie wtedy po raz pierwszy od serca się do mnie przytulia i poczułam ,że mam w niej wsparcie. Zresztą gdy coś złego się działo to zawsze potrafiliśmy się wspierać i być blisko na tyle ile było trzeba.. Picie i rozmowy skończyły się po 3 nad ranem.
Niedziele spędziliśmy na wspólnym obiadku i grillowaliśmy w ogrodzie z karkówką i kurczaczkiem na ruszcie ;) Rozdzieliliśmy się obowiązkami i wszystko fajnie się ułożyło.Szkoda tylko,że później trzeba było iść do pracy Mariusz na 19 a ja na 22..Oj trzeba nam więcej wspólnych chwil i może wycieczek ? Tylko szkoda ,że za parę miesięcy jada do pracy do rodziców.
TERAZ TAK OGÓLNIE...
Z moim M ,tak fajnie się mieszka można powiedzieć ,że tak dobrze dawno nie miałam, ale są też małe niedociągnięcia nad którymi oboje musimy jeszcze popracować .. Przy nim nawet nie wiem kiedy zasypiam a gdy się budzę najchętniej nie wychodziłabym z łóżka ;)
Co do pracy nie mogę doczekać się wypłaty bo ciekawa jestem jak wyszłam na tych pracujących niedzielach i modlę się by ten weekend był wolny chce w końcu jechać z miśkiem do Myśla ;P.. Dawno tam nie byłam a lubię te okolice..
Z maturą walczę i nie poddaję się..Niebawem zacznę uczyć się do polskiego.
Na mamę się wkurzyłam i już nigdy przenigdy nie poproszę ją o pomoc ..
Zamierzam się nie odzywać do niej przez dłuższy czas.
PAWEŁ odzywa się niekiedy z Niemiec próbuje uzyskać ode mnie dużo informacji co u mnie ale niestety trochę się spóźnił już nie potrafię..
Ta wiosenna pogoda jest piękna od razu czuję więcej sił ;)
To mówi samo za siebie. Chyba boję się odrzucenia i skrzywdzenia.. W głębi mnie znajduje się drobna cząsteczka,która stwarza pozorne problemy i boi się odrzucenia. Nie chciałabym więcej szukać miłości. Nareszcie jestem szczęśliwa bezpieczna i spokojna. I zapominam ,że On nie jest tamtym który nie rozumiał nie słuchał i nie starał się być lepszym..
Mój M jest wyjątkowy dzisiejszy dzień pomógł mi to zrozumieć a do mnie zaczyna docierać ,że wystarczy rozmowa i powiedzenie co boli i co mogłoby wyglądać inaczej a On postara się o to bym mogła czuć się wyjątkowo i szczęśliwie bez negatywnych emocji.

Niby wszystko jest dobrze. Jest ON jest miłość i szczęście ... a może to tylko jedna wielka im-prowizorka??Chyba brakuje mi trochę szaleństwa w tym wszystkim a wszystko jest tak piekielnie ułożone ,że nie trudno przewidzieć kolejnego ruchu.. Każdy dzień wygląda tak samo praca 22-6, spotkanie z M wspólne śniadanie sen i obiad pomiędzy zdarzy się jeszcze niekiedy jakaś kąpiel sprzątanie zmywanie , parę buziaków załatwienie jakiś jego papierkowych spraw,przygotowanie kanapek dla mego do pracy i nadchodzi 17:46 i ucieka do pracy od 18- do 1 albo 2..
Niekiedy zastanawiam się czy nadaję się do tego by się z kimś wiązać na całe życie ? Może ja nie potrafię kochać .. A może oczekuję zbyt wiele ,że chciałabym by spełnił obietnicę i pomógł pozmywać albo chociaż rozpalił w piecu przed kąpielą a mówił ,że nie potrafiłby siedzieć i oglądać tv gdy ja bym coś robiła a szkoda ,że było tak tylko na początku. Pomoc przychodzi wtedy kiedy mi ulatuje uśmiech na twarzy,gdy już braknie mi sił i chęci na to wszystko co mnie otacza..
Cóż ale ma w sobie to coś ,że jak podejdzie to i złość jest mniejsza , dzięki niemu nie mam już problemów z zasypianiem czuje się bezpieczna,spokojna ale są też sprawy o których dużo myślę o które się boje ale o których nie chcę tu pisać bo nie mogę..
Poza tym :
- moja obojętna tarczyca zamieniła się w niedoczynność z własnej głupoty miałam takie wachania nastrojów ,obniżenie odporności aż do czasu gdy musieli mnie z pracy odwieść do domu ..
Jak niemal każda choroba spowodowana nieprawidłowym wydzielaniem hormonów, niedoczynność tarczycy rozwija się powoli. Objawy tej dysfunkcji mogą być mylone z różnymi innymi problemami organizmu. Pierwszymi symptomami są z pewnością: senność, przemęczenie, osłabienie oraz trudne do wytłumaczenia odczucie zimna, obserwowane nawet przy zewnętrznych wysokich temperaturach. Charakterystyczne dla choroby jest również gromadzenie tak zwanego śluzu (od którego niedoczynność tarczycy wzięła nazwę – obrzęku śluzowatego). Powoduje on zazwyczaj obrzmienie twarzy (zwłaszcza powiek) oraz rąk. Twarz nabiera bardziej surowego wyrazu, rysy są dużo bardziej uwidocznione. Wraz za tymi objawami pojawia się sztywność mięśni i stawów, wolniejsze ruchy. Zmienia się również głos. W chorobie zazwyczaj określany jest jako bardziej szorstki.
Choroba ma również niekorzystny wpływ na układ krwionośny. Serce zaczyna bić słabiej. Często wraz z nią pojawiają się objawy choroby miażdżycowej oraz wieńcowej. Trudności przysparzają ponadto możliwości koncentracji. Zmniejsza się efektywność pamięci krótkotrwałej. Czasami pojawiają się myśli depresyjne.
Chorzy na niedoczynność tarczycy narzekają również na stan włosów, które stają się suche, matowe i łamliwe. Objętość fryzur staje się mniejsza. Skóra z kolei ciągle domaga się nawilżenia, często się łuszczy. Apetyt mimo że nie dopisuje, powoduje tycie. U kobiet pojawiają się również problemy z miesiączką – stają się nieregularne i długie. Chorobie może towarzyszyć również niedokrwistość. Pojawiają się problemy z zajściem w ciąże oraz donoszeniem ciąży.
Niedoczynność tarczycy trzeba koniecznie leczyć. Nieleczona choroba prowadzi do groźnego w skutkach obniżenia temperatury ciała do 24-32°C, co w konsekwencji może powodować również śpiączkę.
"Miłość nie pyta o nic, bo kiedy zaczynamy się nad nią zastanawiać ogarnia nas przerażenie, niewypowiedziany lęk, którego nie sposób nazwać słowami. Może jest to obawa bycia wzgardzonym, odrzuconym, obawa, że pryśnie czar? Może wydaje się to śmieszne, ale właśnie tak się dzieje. Dlatego nie należy stawiać pytań, lecz działać. Trzeba wystawiać się na ryzyko."
Nie wiem jak zaczęło się to zauroczenie i czym tak naprawdę mi zaimponował..
Jest całkiem inny zaczęłam mu ufać.. Spacery z nim są miłe długie i ciekawe.. To z nim mogę chodzić w zimę podczas śniegu z deszczem całe 4 godziny tylko po to by porozmawiać dowiedzieć się jak naj więcej. Wczoraj zaprosiłam go do siebie bo nie chciałam byśmy marzli w taki mróz gdzie nawet w domu jest mi zimno.. Staraliśmy się obejrzeć dwa filmy ale bardziej zeszło nam na rozmowie , później troszkę się do niego po tuliłam tak bardzo mi tego brakowało. Dlatego też nie chciałam go zbyt szybko puścić ,słyszałam bicie jego serduszka jakby wiedział ,że właśnie teraz nie musi już nic mówić ,że właśnie tak jest dobrze..Od czasu do czasu podniosłam tylko głowę ku górze by móc napatrzyć się w jego piękne niebieskie oczy ..Przy nim było mi naprawdę dobrze i ciepło..Jest tak dobrym obserwatorem,że momentami wydaje mi się jakby czytał w moich myślach. Dobrze wiedział ,że zerkając mu w oczy chciałam też go pocałować i powiedział - ale się czaisz ;) czego się boisz przecież jak nie spróbujesz to się nie przekonasz jak to będzie.. Strasznie mi się podobało ,że niczego mi nie narzucał próbował parę razy pocałować delikatnie ale jak widział ,że nie chce to po prostu porozmawialiśmy i się przytulaliśmy. Aż w końcu się zdecydowałam i nie żałuje ;) a mu chyba było mało ... Czas tak szybko nam zleciał razem.. a po 23 mój piesio domagał się spaceru więc kawałek go odprowadziłam i wróciliśmy do swoich domków..
Jest starszy o 6 lat Ma na imię Krystian na drugie mu Mariusz i tak chce by mu mówić dobrze Maniuś ;*
Boli mnie tylko to ,że będąc z nim przypominało mi się jak było z byłym..było inaczej ja też byłam całkiem inna taka bardzo naiwna ..
A dziś nie chcę szybkich słów chcę żeby wszystko się toczyło własnym torem..
Czuję się trochę nie fer z Pawłem wiem ,że próbował do mnie kręcić i być może dałam mu nie celowo jakąś nadzieje ale my jesteśmy z innych bajek on mnie już nie zna i nigdy nie pozna bo nawet tego nie chce..
Andrzejek (przyjaciel) mówi ,że za bardzo się przejmuje fakt wszystkich nie możemy uszczęśliwić a jego niestety nie mam zamiaru w żaden sposób uszczęśliwiać.
"Każdy potrafi kochać, to wrodzony dar. Jednym przychodzi to spontanicznie, lecz większość z nas musi sie tego ponownie nauczyć. Musimy przypominać sobie, jak się kocha, i wszyscy bez wyjątku spalić się w ogniu minionych namiętności, przeżyć raz jeszcze radość i udręki, wzloty i upadki, aż w końcu uda nam się dostrzec tajemniczą nić, która łączy wszystkie nasze spotkania"

